księga gości


2012
styczeń
2011
grudzień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty



martka bloguje...

2012-01-07 22:07:37
230
Pamiętam o chwilach, kiedy bywałam tu solo...

skomentuj (1)

2011-12-15 16:48:53
329
Czasem tak myślę, że moim powołaniem jest inżynierowanie. Położna inżynier ??? Byle nie żałować wyborów i nie pluć sobie kiedyś w brodę...

skomentuj (0)

2011-08-26 23:08:46
328
Plany, pomysły, marzenia... Zastanawiam się jakie one mają znaczenie? Co zmienią w moim życiu na lepsze, a co na gorsze? Ile razy pisane mi jest się sparzyć? Ile razy ktoś potraktuje mnie tak, jakbym tego chciała? Ile razy ktoś mnie zaskoczy, zrobi naprawdę niespodziewaną niespodziankę? Nigdy? Bo co? Gorsza jestem? Nie zasługuję?! ...
Najwidoczniej. W sumie kontempluję, bo czuję się źle. Źle mi z tym, że nic nie znaczę, jestem nic nie warta, nie spotyka mnie nic, prócz pustki i jednocześnie duchoty ludzkich oddechów. Może to i próżne, ale chciałabym czuć się jak najlepsza i najważniejsza kobieta na świecie, a nie różniąc się niczym od innych nie chce mi się nawet uśmiechać... Nie chce mi się nic, bo pomimo próśb wypowiedzianych wprost w kalendarzu mojego życia nie zmienia się nic, prócz dat. Bo żarty w towarzystwie, podczas których jest mi przykro, że ja na pewne gesty nie zasługuję malują obraz słabości i smutku na mojej twarzy, w moich oczach. To chyba jest najgorsza krytyka, która może dotknąć człowieka. Taka bezsłowna, niedosłowna, kiedy czujesz, że pewne wzorce są przyjęte w społeczeństwie, ale Ciebie one nie dotyczą, jakoś tak pomijają cichutko. Bo po co starać się o kogoś, kto i tak wróci...
Przytłacza mnie to. Ale cóż, być może naprawdę drobne gesty nie należą się każdemu. Być może niespodzianki trzeba planować samemu. Być może jestem naiwna sądząc, że jestem cokolwiek warta. :-/


skomentuj (2)

2011-08-06 22:32:32
327
Czuję się współwinna. Winna. :-(
Jakaś negatywna, pechowa aura wisi na niebie. Konkretniej - nad nami...


skomentuj (0)

2011-07-31 13:54:00
326
Wspominanie o dawnych znajomościach i przyjaciołach. Powrót do prezentów takich, które są namiastką tamtego okresu. Słowa i życzenia, zmieniające diametralnie myśli i sądy postawione zbyt pochopnie (dziś już to wiem). Oto moja niedziela. Kawa z anielskiego kubka, oczywiście prezentowego, niegdyś przyjaciołowego, smakuje wybornie. Kąpiel, gorąca. W uszach gra tylko plusk wody, gdy spod tafli wynurzam swą dłoń. Mam w sobie dziś takie drgnienie, które sprowadza mnie do przeszłości. Książka, która przypadkowo znalazła się w moich dłoniach i której nie miałam zamiaru przeczytać dziś już na pewno nie spocznie spokojnie na półce. Urodzinowa dedykacja sprzed dwóch lat okazuje się trafionymi życzeniami. Moimi życzeniami, które chętnie złożyłabym dziś sama sobie, aby wcieliły się bezwstydnie w życie. To nie są życzenia wyłącznie na dziś, lecz na okres, w którym tkwię. No cóż, trochę zwątpiłam w sens życia odkąd zrozumiałam, że każdy dzień jest pułapką monotonni i agonalnej gonitwy za kasą. Trochę utraciłam wiarę i nadzieję na lepsze jutro, gdy okazało się, że nie ma w co wierzyć. Porzucam marzenia, może i dawne marzenia, ale moje i takie niematerialne tylko ze względu na strach, a może też i przez zapomnienie. No bo KIEDYŚ myślało się, że to piękne tak kipić dorosłością. DZIŚ wiąże się to z tym, że chcę być niezależna, a jednocześnie zależna. Ostatecznie nic mi w ostatnim okresie nie wychodzi. Nie dosyć, że zamierzone plany sypią się jak ruina, to jeszcze mam niedosyt spontaniczności. Ech, kiedy powróci dawna passa... :(

skomentuj (0)

2011-07-24 22:40:40
325
To, co dzieje się za moimi plecami nie może być inne od tego co jest w mojej obecności. W innym przypadku staję się nieufna. W zasadzie to w danym aspekcie już nie wierzę wtedy w nic. Nie potrafię tylko respektować swoich zasad. Zawsze znajdzie się sytuacja, w której odpuszczam, daję sobie spokój, luzuję po całości. A to źle. Jak najbardziej źle.

skomentuj (1)

2011-05-27 23:34:59
324
Dzień z życia położnej.
Nie ukrywam, że przeżywam teraz najpiękniejsze chwile zawodowe w życiu. Owszem, chciałabym, żeby taka pasja towarzyszyła mi cały czas, ale dni są różne, ludzie także... A ja wkraczam w ich życie biorąc udział w najpiękniejszym momencie dla każdej kobiety - w dniu, w którym rozpoczyna się okres macierzyństwa. Wspieram, uśmierzam ból na tyle, na ile potrafię, rozmawiam, pomagam. A później trzymam jako pierwsza osoba na tym świecie maleńką główkę Szczęścia Jakiejś Osoby. I owszem, szczęście piękne, ale z moim egoizmem takie szczęście jest nieosiągalne, a przynajmniej powinno być.
Do czego zmierzam... Otóż sęk w tym, że położnictwo pochłania do reszty, pochłania umysł, ciało. To temat, o którym opowiadam z przyjemnością i dobrym humorem. Bo zaczęło mi to dawać satysfakcję i za razem... odbiera to mój czas.
Mój najwspanialszy mężczyzna nieustannie otacza mnie ogromnym wsparciem, dodaje otuchy, trzyma za rękę, krytykuje motywująco, wyciera łezki kiedy jest to konieczne. Ja natomiast (do cholery!) nie mam nawet czasu, by okazać wdzięczność. Nie mam czasu docenić poświęcenia, którego przykłada byśmy razem byli, byśmy dobrze się porozumiewali. Byśmy zwyczajnie się kochali. A w Nim mogę zakochiwać się każdego dnia. Szczególnie rankiem, gdy budzę się, jest obok, jesteśmy razem w naszym pięknym mieszkaniu. On przewraca się na bok, zarzucając bezwładnie rękę na moje ramię, a jednocześnie czule je głaszcząc w półśnie. Mija strach przed czymkolwiek w jego objęciach! Mija, bo nikt już nigdy nie skrzywdzi mnie w jego obecności. Więc teraz mam czas, by sprawić, żeby to ON był najważniejszy, żeby miał wszystko pod nosem - wszystko, a przede wszystkim MNIE. No i żeby zapomniał mi złe chwile, które ostatnio trwały. Kochamy się do szaleństwa, wiem toooo.


skomentuj (1)

2011-04-20 21:48:10
323
Trudno jest pożegnać się z Kimś na zawsze. Jeszcze trudniej powiedzieć 'żegnaj', gdy nie miało się sposobności tego uczynić. A teraz jest już pusto i późno. Kiedy jest się z dala od wszystkiego uczucia na moment zamierają. No właśnie, na moment. Powroty akceptują tęsknotę, biorąc ją w swoje ramiona i tulą, starając się nadrobić miniony czas nieobecności. Lecz co zrobić, gdy tęsknota nie ma już swojego donora czułości, który przyzwyczajał ją do siebie prawie całe życie?! Co zrobić kiedy inne, wcale nie mniej ważne 'akceptaty' zmieniają się pod wpływem tego jednego i mniej akceptują?!
Jestem pełna żalu i smutku. Trzeba wrócić, żeby to wiedzieć. Wszystko przywołuje wspomnienia wspólnych chwil - każdy kąt, nawet to, że teraz jest zbyt czysto w domu. Bo coś przecież jest nie tak. W ostatnich tygodniach przyjazdy nie były łatwe, byłam oswajana z tym faktem. Ale - trochę naiwnie - wierzyłam, że to jeszcze nie czas, by żegnać się raz na zawsze. Może tak na tydzień, do następnego weekendu. I właśnie dlatego powiedziałam tylko 'cześć'. Czas dla pożegnań powinien być wieczny.
Chcę tylko pamiętać o Niej zawsze. Jej kochane migdałkowate oczka będą niezapomniane. Tylko jak się z Nią teraz pożegnać...?


skomentuj (1)

2011-03-12 11:10:40
322 czasem jest tak, ze twoje uczucia dla innych ludzi nie maja w zupelnosci zadnego znaczenia.

Tagi: mysle, ze to wlasnie nazywa sie samotnoscia.
skomentuj (4)

2011-03-04 00:01:37
321 - nie chce zyc, nie chce byc tu.


skomentuj (0)

Wkład innych:
Wiola
Sako
MÓJ DEVIANTART
NASZA PERSPEKTYWA 1
Organista


Tagi